30. rocznica powtórnego pogrzebu "Ponurego"

Wtorek, 12 Czerwiec 2018

Pułkownik Jan Piwnik „Ponury” – przedwojenny oficer Wojska Polskiego i Policji Państwowej, uczestnik wojny obronnej 1939 r., żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, cichociemny spadochroniarz Armii Krajowej, dow ódca I odcinka Wydzielonej Organizacji Dywersyjnej ZWZ–AK „ Wachlarz”, dow ódca Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury” i wreszcie dow ódca VII batalionu 77 Pułku Piechoty AK. Legenda G ór Świętokrzyskich i Ziemi Nowogr ódzkiej. Zginął 16 czerwca 1944 r. Pochowany został na cmentarzu parafialnym w Wawi órce, kt óra w 1945 r. weszła w skł ad Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej ZSRS.

Przez ponad 20 lat od zakończenia II wojny światowej, postać płk. cc. Jana Piwnika „Ponurego” była demonizowana i pomawiana o współpracę z Gestapo, a także o zbrodnie bratob ójcze, czego przyczyną było pisarstwo Janiny Broniewskiej. Był to czas, w kt órym nie przyszło nikomu na myśl, by starać się o ekshumację i sprowadzenie jego proch ów z Ziemi Nowogr ódzkiej na Kielecczyznę, w rodzinne strony.

W latach sześćdziesiątych, po zrewidowaniu pogląd ów na temat roli „Ponurego” w działalności zbrojnej, Rada Państwa PRL zmieniła zdanie i uhonorowała partyzanckiego dow ódcę. W marcu 1967 r. podczas uroczystego posiedzenia Zarządu Okręgu ZBoWiD w Kielcach na sesji wyjazdowej w Opatowie przedstawiciele władz państwowych wręczyli rodzicom mjr. Jana Piwnika „Ponurego” Srebrny Krzyż Orderu Wojennego Virtuti Militari (V klasy). Tym samym czynniki polityczne uznały zasługi wojenne cichociemnego w walce z niemieckim okupantem.

Rok później drukiem ukazała się książka Cezarego Chlebowskiego Pozdr ówcie G ó ry Świętokrzyskie. Zmiana stosunku władz do osoby Jana Piwnika dodała wiary jego rodzicom. Pod wpływem rozm ów z Cezarym Chlebowskim i za namową podkomendnych, 3 marca 1969 r. niemal dziewięćdziesięcioletni Zofia i Jan Piwnikowie wystąpili za pośrednictwem Wojew ódzkiego Zrzeszenia Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej przy Prezydium Wojew ódzkiej Rady Narodowej w Kielcach do Ministerstwa Gospodarki Komunalnej o wyrażenie zgody na sprowadzenie proch ów syna z Wawi órki na Kielecczyznę. Przekazując prośbę do Warszawy, Eugeniusz W ójcik – Dyrektor Wojew ódzkiego Zrzeszenia wyraził stanowisko, iż docelowym miejscem poch ówku byłby cmentarz partyzancki w Kielcach. Wszelkie koszty związane z ekshumacją pokryte miały zostać z funduszu grobownictwa wojennego.

Dwa miesią ce później podczas jednego ze spotkań autorskich Cezary Chlebowski podzielił się z czytelnikami swoją wizją uroczystości pogrzebowych: wyobrażam sobie, że jeżeli nastąpi ekshumacja zwł ok „Ponurego”, proszę pamiętać, że to nie jest sprawa tylko nasza polska. Tutaj w Polsce sprawa przeszła przez czynniki wszystkie najwyższe i pismo zostało skierowane dwa tygodnie temu z odpowiednią adnotacją Departamentu Ministerstwa Gospodarki Komunalnej do ambasady polskiej w Moskwie i jeżeli okaże się, że strona radziecka nie ma żadnych zastrzeżeń to sprawa dla mnie jest oczywista. Jeżeli „Ponury” jest człowiekiem absolutnie zrehabilitowanym, jeżeli jest oczyszczony z niesłusznych zarzut ów, no to chyba dostą pi [tytułu] bohatera naszej ojczyzny.

W naszej historii mieliśmy wiele takich powrot ów z Paryża, różnych Kościuszk ów, nie Kościuszk ów, Mickiewicz ów i innych. No to nie było zdrowo myślącego obywatela, zdrowo myślącej instytucji państwowej, politycznej, kt óra by nie dokł adała wszelkich wysiłk ów ku temu aby sprawę jakoś bardziej uświetnić. Ja osobiście widzę kompanię reprezentacyjną Wojska Polskiego, trzykrotną salwę honorową, marsz żałobny grany nie przez dziecięcą szkołę, czy straż pożarną, czy inną, a przez reprezentacyjną orkiestrę Wojska Polskiego. No ja widzę te kilkadziesiąt tysięcy ludzi i tę masę kwiat ów. Tu nie trzeba być fantastą, to jest chyba jakaś rzecz, kt óra sama się nasuwa każdemu zdrowo myślącemu człowiekowi. Bo ja sobie nie wyobrażam, żeby normalnie ciężar ówka podjechała z drewnianą trumną pod cmentarz, paru mężczyzn wyszło z łopatami, wykopał o dół i później zakopało. No bo jak się m ówi A to m ówi się też i B. Tak sobie to wyobrażam.

Wniosku Piwnik ów nie poparło Prezydium Zarządu Okręgu ZBoWiD w Kielcach. Decyzja została przegłosowana jednym głosem przewodniczącego W ójcika. Stanowisko kieleckiego ZBoWiD zrewidował natomiast gen. dyw. Mieczysław Moczar – Przewodniczący ZG ZBoWiD. Biuro Opieki nad Grobami Obcokrajowc ów (BOnGO) 22 maja 1969 r. poinformowało wnioskodawc ów, że ich pismo zostało przesłane do Ambasady PRL w Moskwie z prośbą o uzyskanie stosownego pozwolenia od strony radzieckiej.

Po niemal roku milczenia, plac ówka dyplomatyczna w Moskwie poinformowała, że zwr óciła się do Radzieckiego Czerwonego Krzyża z prośbą o ustalenie miejsca poch ówku. Z kolei po pewnym czasie Radziecki Czerwony Krzyż powiadomił o niemożliwości dokonania ekshumacji, gdyż według ich ustaleń „Ponury” spoczywał w masowej mogile i po 25 latach od zakończenia wojny niemożliwe było zidentyfikowanie zwłok. W tej sytuacji z pomocą przyszedł Cezary Chlebowski. Posiadał w swoim archiwum szkic cmentarza w Wawi órce. Zaznaczona była na nim pojedyncza mogiła skrywająca szczątki majora. Rysunek wykonał człowiek przebywający w połowie lat sześćdziesiątych na Ziemi Nowogr ódzkiej.

Po nawiązaniu kontaktu z Polakami żyjącymi nadal na Kresach, Chlebowski otrzymał fotografię grobu Jana Piwnika. Wykonał ją mężczyzna o nieustalonych dziś danych. W styczniu 1970 r. „Wrocławski Tygodnik Katolik ó w” opublikował list czytelnika pt. Byłem na grobie „Ponurego”. Pr ócz tekstu zamieszczono fotografię grobu i krzyża z tabliczką z napisem Major Ponury / Jan Piwnik / Poległ na / polu chwały / dn[ia] 16 VI 1944 r.

Dzięki tym ustaleniom 23 maja 1970 r. rodzice Piwnika skierowali do Radzieckiego Czerwonego Krzyża wyjaśnienie dotyczące pojedynczego poch ówku syna na cmentarzu parafialnym w Wawi órce. Otrzymanie pisma potwierdził 8 czerwca 1970 r. II sekretarz Ambasady PRL w Moskwie. Miał przekazać je do adresata. W ten spos ób sprawa ekshumacji zastopowana została na trzy lata.

Piwnikowie zmarli na początku lat siedemdziesiątych. Jan zmarł 12 lutego 1971 r. w wieku 94 lat, rok później 26 czerwca 1972 r. w wieku 84 lat – Zofia Piwnik z d. Kłonica. W zaistniałej sytuacji całość obowiązk ów korespondencyjnych spadła na najmłodszą c órkę Katarzynę Borkowską mieszkającą w Końskich.

W związku ze zbliżającą się 30. rocznicą śmierci „Ponurego”, Borkowska podjęła kolejne działania. Wiosną 1973 r. w Mińsku otworzony został Konsulat Generalny PRL. Razem z bratem J ózefem „Topolą” wystosowali pismo do Mińska. 11 czerwca 1973 r. konsul generalny PRL w Mińsku za pośrednictwem Departamentu Konsularnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych poprosił Ministerstwo Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska o informację, kiedy przedstawiciele BOnGO mogą przybyć do Wawi órki. Okazał o się, ż e władze Białoruskiej SRR wyraziły zgodę na ekshumację. Ministerstwo natychmiast powiadomiło o zaistniałej sytuacji PWRN w Kielcach.

Decyzja strony radzieckiej spowodowała nagły zwrot akcji na poziomie zarządu wojew ództwa. Prawdopodobnie nikt nie spodziewał się takiej reakcji radzieckich towarzyszy. Odsunięta od sprawy została prowadząca ją do tej pory Maria Kapel, kt óra podejrzewana była o stronniczość. Dokumentacja wniosku trafił a do rąk Ryszarda Dziekana – wiceprzewodniczącego PWRN, kt óry pojechał z teczką do Warszawy. Na wniosek władz wojew ództwa kieleckiego w gabinecie I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka zapadła decyzja negatywna. Sytuacja była o tyle nietypowa, że cztery lata wcześniej PWRN w Kielcach wyraził o pełne poparcie dla omawianego wniosku. Oficjalnie rodzina nie została poinformowana ani o piśmie konsula generalnego PRL w Mińsku, ani o odmownej decyzji władz wojew ódzkich. Wyszło to na jaw dzięki kontaktom Cezarego Chlebowskiego ze wspomnianą Marią Kapel.

W zaistniałych okolicznościach J ózef Piwnik 23 sierpnia 1973 r. ponownie napisał do Konsula Generalnego PRL w Mińsku. Po dw óch tygodniach nadeszła odpowiedź, w kt órej konsul Kazimierz Maciejkowicz uprzejmie informuje, że w poruszonej przez Obywatela sprawie proszę zwr ócić się do Prezydium Wojew ódzkiej Rady Narodowej w Kielcach.

Tam zaś Antoni Połowniak – przewodniczący PWRN w Kielcach (a następnie wojewoda kielecki) poradził rodzeństwu, by zrezygnowali z dalszych starań, zaś Ryszard Dziekan w zamian zaproponował wybudowanie stosownego pomnika na cmentarzu w Wawi órce i pomoc w wyjazdach na gr ób brata. Były to oferty nie do przyjęcia. Do końca lat siedemdziesiątych rodzeństwo Piwnik ów pr óbowało wszystkimi dostępnymi sposobami zrealizować ostatnią wolę rodzic ów.

Według relacji Katarzyny Borkowskiej, obaj wojewodowie te rozmowy zresztą traktowali jako rzecz drugorzędną. Najważniejsze dla nich było dowiedzieć się , skąd my wiemy, że już jest decyzja (o kt órej nam zresztą nie powiedzieli) oraz dlaczego akurat do nich zwracamy się o zajęcie stanowiska. Wypytywali nas o to kilkakrotnie. Ale my już wtedy mieliśmy w ręku pismo z konsulatu w Mińsku, w kt órym nam sugerowano zwr ócenie się do Kielc, więc mogliśmy się tym zasł onić.

Odwołując się od decyzji administracyjnych, zaskarżając kolejne pisma i donosząc na niefrasobliwość urzędnik ów państwowych swoje monity Katarzyna Borkowska i J ózef Piwnik w latach 1973–1976 wystosowali do kilkunastu najważniejszych os ób w kraju. Wśr ód adresat ów znaleź li się m.in. gen. dyw. Mieczysław Grudzień – szef Urzędu do Spraw Kombatant ów, Aleksander Zarajczyk – I sekretarz KW PZPR w Kielcach, dwukrotnie Janusz Wieczorek – szef Urzędu Rady Ministr ów i jednocześnie przewodniczący Rady Ochrony Pomnik ów Walki i Męczeństwa, a także Edward Gierek – I sekretarz KC PZPR. Żadne z pism nie przyniosło skutku, a sprawa ekshumacji kierowana była do UdSK.

Po fiasku na szczeblu centralnym, kolejne pisma wysłane zostały do Urzędu Wojew ódzkiego w Kielcach. W odpowiedzi dyrektor Ryszard Machocki poinformował Katarzynę Borkowską, iż po rozpatrzeniu podania Obywatelki z dnia 24 stycznia 1976 r. zawiadamia się, iż brak jest zasadności do wydania zezwolenia na sprowadzenie ze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich do kraju zwłok Jej brata Jana Piwnika ps. „Ponury” i pochowania ich na cmentarzu w woj. kieleckim. Jednocześnie zaznacza się, że dalsza ewentualna korespondencja Obywatelki w tej sprawie uznawana będzie za bezprzedmiotową.

Tak skonstruowana odpowiedź stała się przyczyną kolejnych odwołań, kt órych adresatami byli Tadeusz Bejm – Minister Administracji, Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska oraz Stanisław Kania – członek Biura Politycznego i sekretarz KC PZPR. Zaskarżona negatywna decyzja w 1978 r., po 2 latach „analizowania” sprawy, została utrzymana w mocy.

Borkowska w kwietniu 1978 r. po raz kolejny zwr óciła się do Janusza Wieczorka z prośbą o interwencję. Odpowiedź przyszła dopiero w sierpniu 1979 r. W piśmie poinformowano wnioskodawczynię, że sprawę skierowano do... Ministerstwa Administracji, Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska, kt óre po raz kolejny podtrzymało w mocy swoją negatywną decyzję.

Rok później, w sierpniu 1980 r. na fali strajk ów ogarniających cały kraj, rodzina Piwnik ów podjęła kolejną pr óbę. Katarzyna Borkowska skierowała pisma do Stanisława Wrońskiego – przewodniczącego ZG ZBoWiD i członka Rady Państwa oraz do Witolda Gadomskiego, nowego I Sekretarza KW PZPR w Kielcach. Wroński przekazał je do rozpatrzenia Włodzimierzowi Sokorskiemu, nowemu prezesowi ZG ZBoWiD, a z KW PZPR w Kielcach trafił o do J ózefa Stańskiego – wojewody kieleckiego, kt óry zn ów je odrzucił.

Po 12 latach starań, 29 maja 1981 r. Katarzyna Borkowska skierował a list do Włodzimierza Pasternaka – nowomianowanego wojewody kieleckiego, kopię wysyłając do wiadomości Zarządowi Regionu Świętokrzyskiego NSZZ „Solidarność”, z prośbą o poparcie. Na jej apel odpowiedziały przede wszystkim koła zakładowe „Solidarności” w Skarżysku-Kamiennej i Starachowicach.

Po kolejnym przeanalizowaniu problemu, we wrześniu 1981 r. prośbę rodziny Piwnik ów poparła w końcu Egzekutywa KW PZPR w Kielcach, a 21 października 1981 r. Stanisław Rap – wicewojewoda kielecki wydał decyzję zezwalającą na sprowadzenie z terenu Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich do Polski szczątk ów zwłok mjr. Jana Piwnika ps. „Ponury” i pochowanie w kwaterze grob ów partyzanckich na cmentarzu wyznaniowym w Końskich. R ównież nagle swoje dotychczasowe stanowisko zmienił Zarząd Wojew ódzki ZBoWiD w Kielcach, na czele z mjr. Leonem Pająkiem. Organizacja kombatancka wystąpiła (po czasie) do wojewody kieleckiego z wnioskiem popierającym ekshumację, oficjalnie przypisując sobie pomysł sprowadzenia proch ów Piwnika.

W związku z przełamaniem wieloletniego impasu, 17 listopada 1981 r. w mieszkaniu Stanisława Skotnickiego „Bogorii” odbył o się specjalne posiedzenie Rady Starszych Środowiska. Do Warszawy zjechało 20 os ób z całej Polski. Tematem spotkania, kt óremu przewodniczył Stanisław Pałac „Mariański”, było sprowadzenie proch ów „Ponurego” do Polski. Pomimo decyzji o poch ówku w Końskich, na miejsce wiecznego spoczynku wybrano mury klasztoru oo. Cysters ów w Wąchocku. Gdyby nie udał o się uzyskać zezwolenia od władz kościelnych, miała być to rodzinna parafia w Mominie lub Nagorzycach, o czym zadecydowałaby rodzina Piwnik ów.

Powstały trzy zespoły robocze. Zespół warszawski w składzie: Anna Lubowicka „Hanka”, Zdzisł aw Rachtan „Halny”, Janusz Skalski „Lin”, Stanisław Skotnicki „Bogoria”, J ózef Kazimierz Wroniszewski „Konrad” i Cezary Chlebowski; starachowicki – Zygmunt Chojnacki „ Astma, Edmund Rachtan „Kaktus”, Jerzy Szczerba „ Mirti Marian Świderski „Dzik”; nowogr ódzki – Romuald Bardzyński „Pająk” , Wacław Grygielewicz „Mamut” i Jan Wasiewicz „ Lew”. Wszystkie grupy podlegały seniorowi Środowiska – „Mariańskiemu”, zaś sprawy ważne rozstrzygać miało grono oficer ów – dow ódc ów oddziałów i kompanii.

Przygotowania do ekshumacji niecały miesiąc później pokrzyżowało wprowadzenie stanu wojennego. 20 czerwca 1982 r. wspominał o tym o. Eustachy Rakoczy podczas kazania w kościele w Wą chocku: w jesieni ubiegłego roku, jakże bliscy byliście już tej oczekiwanej chwili sprowadzenia proch ów Komendanta „Ponurego” na teren rodzinnej ziemi. Wydarzenia zimowe odsunęły na plan dalszy niejeden taki moment. Ale wy jesteście cierpliwi. Cierpliwość wasza dobiega już 40-lecia. Wierzymy, że czas pracuje dla nas. Ufamy, że po stanie wojny wr ócimy w stan pokoju. Bo tylko w stanie pokoju i obowiązywania Konstytucji oraz wszystkich praw obywatelskich może do nas wr ócić ten wasz Komendant, kt óry uczył, że krew przelewacie za Polskę Wolną i Praworządną!

Pomimo pozytywnej decyzji, sprawa nie posunęła się do przodu. Katarzyna Borkowska 20 czerwca 1983 r. wystosowała pismo do gen. dyw. Włodzimierza Oliwy – Ministra Administracji, Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska. Tym razem wnioskodawczyni otrzymała uspokajającą odpowiedź: czynione są starania o sprowadzenie z ZSRR do Polski zwłok majora Jana Piwnika ps. „Ponury”. Po otrzymaniu odpowiedniego dokumentu, Ministerstwo niezwłocznie powiadomi Obywatelkę.

Po odwołaniu stanu wojennego w Polsce, 10 września 1983 r. Leon Pająk, Prezes ZW ZBoWiD w Kielcach na posiedzeniu aktywu zbowidowskiego niespodziewanie zakomunikował, że ZSRR po raz drugi wyraził zgodę na ekshumację proch ów „Ponurego” z cmentarza w Wawi ó rce (choć zgoda wydana w 1973 r. nigdy nie została cofnięta). Według Pająka, ze strony ZBoWiD poczynione zostały pierwsze kroki do włączenia się w organizację pogrzebu. Już 20 września 1983 r. okazał o się, że wiadomość o sprowadzeniu zwłok był a fałszywa.

Kombatanci z AK podejmowali zatem kolejne pr óby, o czym pisali także do Prymasa Polski ks. kard. J ózefa Glempa: w 40. rocznicę śmierci pragniemy sprowadzić Jego prochy znad Niemna i pochować z należytym szacunkiem w Wąchocku. Współdziałamy z rodziną ś.p. mjr. Jana Piwnika w staraniach u władz polskich i radzieckich. W związku z tym, r ównież Katarzyna Borkowska prowadziła dalszą korespondencję. Przede wszystkim zwr óciła się o zmianę lokalizacji miejsca poch ówku z Końskich na Wąchock.

Minęła także i 40. rocznica śmierci Piwnika. Odsł onięty został tylko pomnik z jego popiersiem, a informacji o ekshumacji nadal nie było. W lipcu 1985 r. całe rodzeństwo: Agnieszka Sokołowska, Katarzyna Kulczykowska (2. voto) i J ózef Piwnik zwr ócili się bezpośrednio do Konsula Generalnego PRL w Mińsku z prośbą o przyspieszenie załatwienia stosownych formalności ze strony władz ZSRR.

W ten spos ób minęły kolejne dwa lata. W tym czasie rodzina i przedstawiciele Środowiska skontaktowali się z Marianem Sołtysiakiem „Barabaszem”, członkiem ZG ZBoWiD. Poradził, aby ominąć oficjalne struktury związku i dotrzeć do os ó b mogących podjąć wiążące decyzje. W ten spos ób trafili do gen. bryg. Jana Mazurkiewicza „ Radosława” (ostatniego Komendanta „Kedywu” KG AK), pełniącego przez wiele lat funkcję Wiceprezesa ZG ZBoWiD. Około 27 sierpnia 1986 r., z okazji 90. rocznicy urodzin Mazurkiewicza, doszło do jego spotkania z gen. armii Wojciechem Jaruzelskim. Jubilat poprosił I Sekretarza KC PZPR o poparcie starań rodziny Piwnik ów o sprowadzenie proch ów „Ponurego” do Polski. Pozytywne przyjęcie prośby i interwencja szefa państwa zakończyły zabiegi rodziny i Środowiska. Op ó r ZBoWiD, władz wojew ódzkich i centralnych nie miał już żadnego znaczenia.

Wydawał o się, że sprawa zostanie już sfinalizowana. W marcu 1987 r. w Urzędzie Stanu Cywilnego w Waśniowie rodzina uzyskała odpis aktu urodzenia. Dokument został przetłumaczony na język rosyjski, by uzyskać stosowne pozwolenia w ZSRR. Spodziewano się, że prochy komendanta sprowadzone zostaną przed czerwcową koncentracją Środowiska (z tej okazji przygotowano m.in. medal pamiątkowy – por. aneks nr 3). Ekshumacja jednak nie odbyła się. We wrześniu 1987 r. niemal wszyscy najaktywniejsi kombatanci wyjechali na zorganizowaną przez nich pielgrzymkę do Włoch. W tym czasie władze Związku Radzieckiego niespodziewanie wydały zezwolenie na przewiezienie szczątk ów „Ponurego” do Polski.

Na Białoruś udali się jedynie pracownicy BOnGO. 16 września 1987 r. Konsulat Generalny PRL w Mińsku potwierdził decyzję, wydając własne pozwolenie. Jeszcze tego samego dnia na cmentarzu parafialnym w Wawi órce, w obecności radzieckiej komisji, przedstawiciele konsulatu PRL i pracownicy BOnGO zidentyfikowali właściwy gr ób. Po sprawdzeniu miejsca przez przedstawiciela Rejonowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lidzie przystąpiono do prac. W grobie znaleziono czaszkę, piszczele oraz drobne kawałki kostne. Doczesne szczątki Jana Piwnika złożone zostały w ocynkowanej skrzyni, kt óra spoczęła w drugiej drewnianej. Całość została zaplombowana przez radzieckie władze sanitarne i polskie konsularne. Następnego dnia służbowym samochodem BOnGO urna wyjechała do Polski.

Nim delegacja przekroczyła granicę kraju, o sprowadzeniu proch ów „Ponurego” wiedziało już duż e grono os ób, na czele z kielecką Służbą Bezpieczeństwa. Meldunek operacyjny w tej sprawie 16 września 1987 r. został wysłany z Kielc do Wydziału V Departamentu III MSW. Niestety nie znamy jego treści. Zachował się wyłącznie zapis w książce korespondencji.

Wiedzieli także kombatanci. Już na przejściu granicznym prochy „Ponurego” powitał o 14 żołnierzy z Okręgu Poleskiego AK. Kilkadziesiąt kilometr ów dalej, auto ponownie został o zatrzymane. Urnę z prochami pr óbowali bezpodstawnie przejąć przedstawiciele ZG ZBoWiD, na co pracownicy BOnGO nie wyrazili zgody.

Po ponad 18 latach starań rodziny i Środowiska, 17 września 1987 r. (w rocznicę agresji ZSRR na Polskę w 1939 r.) mjr cc. Jan Piwnik powr ócił w rodzinne strony. Tak wspominał ten moment Marian Świderski „Dzik”: dnia 17 września Roku Pańskiego 1987 o godzinie 22.15 specjalny samoch ód BOnGO (Biura Opieki nad Grobami Obcokrajowc ów) zajechał do klasztoru oo. Cysters ów do Wąchocka. Z samochodu wysiada kierowca ekipy o nazwisku Rończy i melduje ojcu proboszczowi Aniołowi, że przywozi prochy „Ponurego”, kt óre komisyjnie zostały pobrane na cmentarzu w Wawi órce na Ziemi Nowogr ódzkiej. Otwiera boczne drzwi samochodu i ukazuje skrzynkę drewnianą o wymiarach 70 x 39 x 35 cm. W środku tej skrzynki umieszczona metalowa skrzynka. Skrzynka drewniana, w kt órej jest metalowa, jest plombowana 4 plombami władz radzieckich i 1 plombą naszego konsulatu. Obok skrzynki są wiązanki kwiat ów. Jedna z Wawi órki i jedna świeża z napisem na szarfach „Chłopcy od Zenona – Ponuremu” . My składamy swoje.

W Wąchocku na urnę z prochami oczekiwały siostry „Ponurego” Katarzyna Kulczykowska i Alicja Sokołowska oraz Marian Świderski „Dzik”, powiadomieni w ostatniej chwili. Jeszcze tego wieczora w klasztorze odprawiona została msza święta za duszę „Ponurego”, kt órego prochy w murach świątyni oczekiwały na uroczysty pogrzeb do czerwca 1988 r.

Nazajutrz Polska Agencja Prasowa opublikowała kr ótką depeszę prasową, kt óra ukazała się w najważniejszych gazetach w całym kraju: w wyniku starań rodziny i ZBoWiD, sprowadzone zostały do kraju prochy mjr. „Ponurego” – Jana Piwnika; złożono je w klasztorze cysters ów w Wąchocku, woj[ew ództwo] kieleckie. Nie podano informacji o walce rodziny z władzami, ani wieloletniej zmowie władz i ZBoWiD.

Pomimo medialnego zgrzytu, sukces został w pełni osią gnięty. Należy jednak zwr ócić uwagę, że przełamanie wieloletniego okresu odm ów wydania zgody na ekshumację ewidentnie wpisywał o się w klimat „pieriestrojki” panujący r ównież w Polsce w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Aprobata gen. Wojciecha Jaruzelskiego dla starań kombatant ów była jednym z pierwszych krok ów w tej kwestii. Starania o sprowadzenie szczątk ów Piwnika były przetarciem szlak ów dla innych tego typu działań. Pół roku później władze PRL zgodziły się r ównież na kolejną ekshumację – Stanisława Ignacego Witkiewicza „Witkacego”, kt óry popełnił samob ójstwo 18 września 1939 r., dzień po wkroczeniu Armii Czerwonej na terytorium Rzeczypospolitej. Pogrzeb „Witkacego” odbył się 14 kwietnia 1988 r. w Zakopanem i stał się uroczystością gromadzącą tysią ce os ób z kręg ów kultury i opozycji.

 

Uroczystości pogrzebowe

O sprowadzeniu proch ów mjr. „Ponurego” do Polski natychmiast zrobił o się głośno. Rano 28 listopada 1987 r. w klasztorze oo. Cysters ów w Wąchocku o. Benedykt Matejkiewicz, o. Kapusta i ks. J ózef Słaby oficjalnie odprawili mszę świętą dziękczynną za sprowadzenie proch ów „Ponurego” do Polski.

Tego dnia zawiązał się Komitet Honorowy Pogrzebu w składzie: J ózef Piwnik „ Topola”, Mieczysław Sokołowski (syn Alicji Sokołowskiej), płk cc. Henryk Krajewski „Trzaska”, Marian Świderski „Dzik” oraz Cezary Chlebowski. Przewodniczącym komitetu został Wojciech Borzobohaty „Wojan”. R ównolegle działał komitet organizacyjny, w skład kt órego weszli przede wszystkim członkowie Środowiska „Ponury”–„ Nurt”.

Uroczystości pogrzebowe zaplanowane zostały na 10–12 czerwca 1988 r., na tydzień przed planowanymi wyborami do rad narodowych. Była to data najbliższa rocznicy śmierci Komendanta. Okres dziewięciu miesięcy oczekiwania na powt órny poch ówek w ojczystej ziemi zbiegł się z czasem przemian społecznych. Z perspektywy lat można r ównież zauważyć, że uroczystość zaplanowana została na czas kr ótkiej stabilizacji politycznej. W kwietniu i maju przez kraj przetoczyła się pierwsza fala strajk ów, związanych z żądaniami podwyżek płac i ponownej legalizacji „Solidarności”. Druga fala strajk ów miała miejsce dopiero w sierpniu 1988 r.

Piwnikowie pragnęli zorganizować pogrzeb o charakterze rodzinnym, bez nagłaśniania i bez udziału władz. Organizatorzy nie zastosowali się jednak do tego stanowiska, ustalając z rozmachem przebieg trzydniowych uroczystości. Zgodnie jednak z wolą najbliższych postanowiono, że zanim urna z jego prochami na zawsze spocznie w wąchockim klasztorze, odwiedzi najdroższe mu miejsca: Janowice, Michni ów i Wykus.

Na prośbę Komitetu Honorowego, w przygotowania do uroczystości od początku zaangażował się Kościół katolicki w osobach gospodarzy diecezji, na kt órych terenie zaplanowano poszczeg ólne etapy eksportacji. Miejscowi biskupi wzięli na siebie odpowiedzialność za charakter poch ówku i zaproszenia innych kościelnych dostojnik ów. W marcu 1988 r. ordynariusz kielecki ks. bp Stanisław Szymecki i sandomiersko-radomski ks. bp Edward Materski podpisali wsp ólne słowo pasterskie, skierowane do wiernych obu diecezji, zapraszające do modlitewnego uczestnictwa w uroczystościach pogrzebowych Jana Piwnika „Ponurego”. Wikariusz Generalny ks. bp Jan Gurda już 19 marca 1988 r. zarządził odczytanie listu w diecezji kieleckiej na wszystkich mszach świętych w niedzielę 5 czerwca, w Święto Ofiarowania Pańskiego – Matki Boskiej Gromnicznej. Działania władz kościelnych umożliwiły ominięcie oficjalnej cenzury i spotęgowały liczbę uczestnik ów z obu diecezji.

Niemal w tym samym czasie do organizator ów uroczystości zwr ócili się przedstawiciele władz. Widząc zakrojone na szeroką skalę przygotowania, reprezentanci Komitetu Wojew ódzkiego PZPR w Kielcach podjęli pr ówłączenia się w nie. 28 marca 1988 r. w Klubie MPiK w Starachowicach odbył o się kurtuazyjne spotkanie. Na zaproszenie J ózefa Uzmiarskiego, sekretarza KW PZPR w Kielcach i Aleksandra Gołoszczukowa, Kierownika Wydziału Ideologicznego KW PZPR w Kielcach przybyli Marian Świderski, Zdzisław i Edmund Rachtanowie, Andrzej Kasten i Cezary Chlebowski. Strona rządowa przedstawiła rodzinie i Środowisku propozycję współpracy. Pragnęła zaangażować się w organizację uroczystego pogrzebu tak, aby cał y ceremoniał miał charakter państwowy, a nie religijny.

Weterani byli nieugięci. W toku pertraktacji, przedstawiciele partii chcieli w tej sytuacji uzyskać przynajmniej zgodę na ich udział w mszy świętej w Michniowie. Reprezentanci KW PZPR w Kielcach mieliby stanowić przedstawicielstwo najwyższych władz politycznych, jako współorganizujący uroczystości pogrzebowe. Po 2 godzinach rozm ów nie doszło jednak do porozumienia. Kombatanci oznajmili, że rodzina „Ponurego” definitywnie zdecydował a, iż pogrzeb ma mieć wyłącznie charakter religijny, bez udziału władz. Ponadto zwr ócili sekretarzom uwagę, że mieli wątpliwości odnośnie ich intencji i wiarygodności, chociażby dlatego, że kilka dni wcześniej w Wojew ódzkim Sztabie Wojskowym w Kielcach przedstawiciel Środowiska spotkał się z ostentacyjną odmową rozmowy ze strony szefa sztabu płk. Bąka. Pomimo klęski, komuniści do końca pr óbowali osiągnąć sukces, organizując „konkurencyjne” obchody w Szkole Podstawowej w Janowicach, o czym wspomniane zostało wcześniej.

Uroczystości pogrzebowe obyły się jednak bez pomocy państwa. Kombatanci posiadali wieloletnie doświadczenie w organizowaniu zjazd ów i spotkań. Poradzono sobie także z dużą liczbą uczestnik ów, kt órą szacowano na około 30 000 os ób. W sukurs żołnierzom AK przyszli ich następcy z Ruchu Harcerskiego, kt órzy w liczbie 1 700 harcerek i harcerzy podczas pogrzebu pełnili służbę porządkową, medyczną, informacyjną, łączności i liturgiczną.

Przebieg powt órnych uroczystości pogrzebowych „Ponurego” został szczegółowo przedstawiony w innych publikacjach, uwzględniających zar ówno przem ówienia, jak i ciekawe fotografie. Należy jednak wspomnieć, że trzydniowy zjazd w G ó rach Świętokrzyskich rozpoczął się 10 czerwca 1988 r. oficjalnym złożeniem proch ów Komendanta w przygotowanej trumnie. Z klasztoru oo. Cysters ów w Wąchocku kondukt żałobny wyjechał w ponad stukilometrową trasę. Przejechał w kierunku Ostrowca Świętokrzyskiego, a następnie do Mominy, gdzie na kilka chwil trumna spoczęła na grobie rodzic ów „Ponurego”. Pierwszy dzień zakończył się w domu rodzinnym Piwnik ów w Janowicach, gdzie całą noc trwało modlitewne czuwanie. Dzień później, 11 czerwca w oddalonej o 2 kilometry wsi Nagorzyce odprawione zostało nabożeństwo koncelebrowane przez ks. bp. Zbigniewa Kraszewskiego. Stąd kolumną samochodową, przez Nową Słupię, Bodzentyn i Wzdół, kondukt dotarł do Michniowa. Przy zbiorowej mogile zamordowanych przez Niemc ów 204 mieszkańc ów wsi liturgię sprawował ks. bp Edward Materski.

Trzecia msza święta tego dnia odbyła się przed kapliczką Matki Boskiej Bolesnej na Wykusie, w pobliżu partyzanckiego obozu, w kt órym w 1943 r. biwakował „Ponury”. Ta część uroczystości zgromadziła tysią ce os ób. Także liderzy Ruchu Harcerskiego położyli największy nacisk na ten etap. Harcerze zabezpieczyli opiekę medyczną, porządek i ruch drogowy na wszystkich dojazdach do miejsca koncentracji.

Tak przygotowane uroczysko stał o się w dniu 11 czerwca 1988 r. miejscem, w kt órym nastąpiło symboliczne przejęcie pałeczki w sztafecie pokoleń. Zgodnie z programem uroczystoś ci, tuż przed godziną 17.00 jadący z Michniowa kondukt dotarł do lasu drogą od strony Siekierna. Na przedzie kolumny jechał samoch ód wiozący trumnę z prochami „Ponurego”. Naprzeciw wyruszył sześcioosobowy konny patrol z 8 Krakowskiej Konnej Drużyny Harcerzy im. 8 Pułku Ułan ów Księ cia J ózefa Poniatowskiego. Po meldunku złożonym „Halnemu”, harcerze przejęli komendę nad uroczystościami. Kawaleryjska banderia prowadziła kondukt aż do samego zjazdu na Wykus, gdzie czekali specjalnie dobrani pod względem wyszkolenia i umundurowania harcerze starsi, kt órzy ponieśli trumnę w kierunku polany. W gronie asystujących znaleź li się m.in. członkowie 10 Bydgoskiej Drużyny Harcerzy i 3 Skarżyskiej Drużyny Harcerzy.

Moment ten doskonale przedstawił Tadeusz Karolak (redaktor Polskiej Agencji Informacyjnej): przed Wykusem kondukt zatrzymuje się wśr ód drużyn starszoharcerskich. Sześciu rosłych harcerzy bierze trumnę na ramiona i otoczeni rojem harcerek i harcerzy ruszają w stronę polany. Patrzę na nich i oto widzę scenę – symbol. Przecież to oni mają ponieść w przyszłość prawdę i legendę o Armii Krajowej i jej walce. Czy udźwigną ten święty depozyt, składany na ich barki przez tych, dla kt órych „domem był las”?.

Brnąc w wiecznie zalegającym w lasach siekierzyńskich błocie, harcerze przenieśli trumnę aż do kapliczki Matki Boskiej Bolesnej. Na całym odcinku asystował im szpaler ustawiony przez wszystkie środowiska Ruchu Harcerskiego biorące udział w zlocie. Na placu przed kapliczką honory powracającemu na Wykus „Ponuremu” oddawał oboźny zlotu pwd. Marek Różycki. Trumna ustawiona została na brzozowym katafalku, po czym obok niej zacią gnięto harcerskie warty honorowe.

Senior Środowiska „Ponury”–„ Nurt”, Marian Świderski „Dzik” uroczystości na polanie rozpoczął od złożenia „Ponuremu” meldunku: Panie Komendancie, melduj ę posłusznie: w Twoim partyzanckim obozie, na Wykusie Świętokrzyskim wita Cię Komendancie polska młodzież; wita pokolenie młodych Polak ów wyrosłe po wojnie i pokolenie wojny. Witają Cię wszyscy, dla kt órych B óg, Honor i Ojczyzna były, są i zawsze będą wartościami najwyższymi...

Ten kr ótki raport ukazał, jak ważną rolę dla odchodzącego pokolenia żołnierzy Armii Krajowej stanowiła młodzież, licznie przybyła na uroczystości. Świadomość, że jest grupa ludzi, dla kt órych ważne są te same ideały, budowała wiarę kombatant ów w przyszłość. Dowodem zawierzenia młodemu pokoleniu było podjęcie współpracy nie tylko na polach niezbędnej służby, lecz także w momentach ważnych i honorowych. Chwilę po meldunku kpt. „Dzika”, patrol oficersko-harcerski na czele z przewodniczącym Komitetu Honorowego ppłk. dypl. Wojciechem Borzobohatym „Wojanem” udekorował trumnę Złotym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari (IV klasy), przyznanym pośmiertnie „Ponuremu” 16 maja 1988 r. przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie Kazimierza Sabbata.

W tym miejscu należy dodać, że harcerze, w kt órych pokładali nadzieję kombatanci, nie pozostawali dłużni w swoich działaniach. Prawdopodobnie z inicjatywy biura informacji i propagandy Ruchu Harcerskiego, pod kierownictwem hm. Jerzego Bukowskiego, powstała ulotka pt. Vademecum. Harcerze ze służby informacyjnej dyskretnie rozprowadzali ją wśr ód zgromadzonych na Wykusie tysięcy os ób. Druk zawierał apel do Sejmu PRL o zbadanie i ujawnienie całej prawdy o zbrodni katyńskiej i wysiedleniach ludności polskiej w głąb ZSRR. Nawoływał do umieszczenia nazw miejsc kaźni Narodu Polskiego na Grobie Nieznanego Żołnierza, aby czas nie zatarł i niepamięć!. Ulotka nawiązywała do niebezpiecznego dla ustroju PRL rozwiązania, jakim mogło być przejęcie obowiązku walki o niepodległość Polski przez młode, zdrowe, sprawne i zorganizowane pokolenie, kt óre odważnie podpisał o się pod apelem: „Żołnierze Niepodległoś ci – Harcerki i Harcerze”.

Wracając do przebiegu uroczystości należy zaznaczyć, że po częś ci świeckiej na Wykusie odprawiona została msza święta polowa, koncelebrowana przez gospodarza diecezji kieleckiej ks. bp. Stanisława Szymeckiego i przybyłych na uroczystości biskup ów z Radomia i Warszawy. Służbę liturgiczną podczas mszy pełnili harcerze. Po Eucharystii miało miejsce przem ówienie Cezarego Chlebowskiego, kt óry przedstawił historię 18 lat starań o sprowadzenie proch ów Piwnika do kraju. Na zakończenie program artystyczny zaprezentowali znani aktorzy scen polskich, przypominający w poezji o prawdziwej historii Polski, Jałcie, Katyniu, losach AK i Polskiego Państwa Podziemnego.

Gdy uroczystości na Wykusie dobiegły końca, harcerze ponownie wzięli na swoje ramiona trumnę i ponieśli ją do drogi w kierunku Wąchocka, gdzie czekała podwoda. Specjalnie na tę okazję organizatorzy znaleźli w óz na drewnianych kołach z metalowymi obręczami, tak powszechny w G ó rach Świętokrzyskich 50 lat wcześniej. Harcerze złożyli trumnę na w óz, pozostając przy nim jako asysta honorowa i ruszyli w kierunku Wąchocka. Na całym odcinku około 10 kilometr ów od Wykusu aż do kaplicy św. Zofii w Ratajach rozstawiony był harcerski szpaler z płonącymi pochodniami.

Nocne czuwanie w Ratajach 11/12 czerwca zakończone został o poranną zbi órką. Na apelu stanęło 70 poczt ów sztandarowych jednostek z okresu II wojny światowej. Po przywitaniu znak ów bojowych, uformowana została kolumna defiladowa. Harcerze pełniący służbę porządkową zabezpieczyli drogę przemarszu na całym jej 2,5-kilometrowym odcinku od kaplicy do klasztoru oo. Cysters ów w Wąchocku. W samym miasteczku, ruch na drodze krajowej łączącej Skarżysko-Kamienną ze Starachowicami zamknęła Milicja Obywatelska, wsparta przez patrole harcerskiej służy porządkowej (był to jedyny przykład współpracy MO ze Środowiskiem). Wąchock wypełniony był ludźmi. Tłumy zgromadziły się na rynku, ulicach dojazdowych, ulicach wokół klasztoru, sąsiadujących ze świątynią ogrodach, a nawet dachach pobliskich dom ów. Według szacunk ów organizator ów, w uroczystej mszy świętej w wąchockim klasztorze wzięło udział około 10 000 wiernych, zaś wedł ug SB – aż 30 000.

Defiladę z Rataj ów do klasztoru w Wąchocku otwierał patrol konny 8 Krakowskiej Konnej Drużyny Harcerzy. Za nim znalazły się: krzyż niesiony w pięcioosobowej asyście, wieńce, orkiestra dęta, sztandary oraz stuosobowa harcerska kompania honorowa prowadzona przez Naczelnika „Szarych Szereg ó w” hm. RP Stanisława Broniewskiego „Orszę” (w ówczas członka Rady Ruchu Harcerskiego). Zaraz za kolumną harcerską znajdowała się trumna z prochami „Ponurego”, poprzedzana przez harcerkę niosącą na poduszce odznaczeniowej Złoty Krzyż Orderu Wojennego Virtuti Militari oraz przez czuwającego nad wszystkim hm. Jerzego Bukowskiego. Za nimi podążała rodzina Piwnik ów. Szyk zorganizowany zamykały reprezentacje poszczeg ólnych okręg ów i obszar ów Armii Krajowej oraz innych formacji wojskowych (Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, „Szarych Szereg ó w”, LWP i innych), na czele z kombatantami Środowiska Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”–„ Nurt”.

Przed wejściem do Wąchocka, trumna z prochami „Ponurego” została przepuszczona na czoło kolumny, by spocząć w rynku pod pomnikiem Komendanta. Major Piwnik pośmiertnie odebrał największą po zakończeniu II wojny światowej defiladę żołnierzy Armii Krajowej. Przechodzące przed jego prochami sztandary salutowały mu i kierowały się do klasztoru oo. Cysters ów. Na koniec, przechodząc pomiędzy wielotysięcznym tłumem, dotarła tam trumna. Uroczystą mszę świętą poprowadził metropolita wrocławski ks. kard. Henryk Gulbinowicz (kapelan oddziałów AK na Wileńszczyźnie) w asyście 7 biskup ów (ordynariusz kielecki ks. bp Stanisław Szymecki i jego sufragani ks. bp Jan Gurda i ks. bp Mieczysław Jaworski; ordynariusz sandomiersko-radomski ks. bp Edward Materski i jego sufragani ks. bp Marian Zimałek i ks. bp Adam Odzimek; wikariusz generalny archidiecezji warszawskiej ks. bp Zbigniew Kraszewski), 3 opat ów klasztor ów cysterskich (o. Benedykt Matejkiewicz z Wąchocka, o. Bogumił Salwiński z Mogiły, o. Hubert Kostrzański ze Szczyrca). Służbę liturgiczną sprawowali członkowie Ruchu Harcerskiego oraz Harcerskiego Ruchu Liturgicznego „Ruchu Zawiszackiego” z Lublina. Po mszy miały miejsce okolicznościowe przem ówienia przedstawiciela Komitetu Honorowego, rodziny oraz podziękowanie w imieniu młodzieży, złożone przez nieznanego harcerza z Lublina.

Po zakończonej oficjalnej części uroczystości, trumna z prochami „Ponurego” ruszyła w ostatnią drogę. Wzdłuż harcerskiego szpaleru wniesiona została do przyklasztornego koś cioła. Tu Zdzisł aw Rachtan „Halny” i Andrzej Kasten „Zulejka” w asyście hm. Jerzego Bukowskiego złożyli urnę do krypty na krużgankach. Po 44 latach mjr cc. Jan Piwnik „Ponury” spoczął w ojczyźnie. W ostatniej drodze towarzyszyła mu cała rodzina, a także jego podkomendni z „Wachlarza” , G ór Świętokrzyskich i Ziemi Nowogr ódzkiej, mieszkańcy Kielecczyzny i całej Polski oraz harcerze skupieni w niejawnym Ruchu Harcerskim.

Trzydniowa manifestacja w G ó rach Świętokrzyskich dla wszystkich jej uczestnik ów miała różne znaczenie i była emanacją całej gamy uczuć. W pierwszej kolejności należy zwr ócić uwagę na członk ów rodziny cichociemnego. Dla rodzeństwa „ Donata” – Katarzyny, Agnieszki i J ózefa Piwnik ów było to przede wszystkim spełnienie ostatniej woli rodzic ów. Potwierdził to siostrzeniec „Ponurego” i członek Komitetu Honorowego Pogrzebu Mieczysław Sokołowski: przede wszystkim była to nasza rodzinna duża uroczystość. Było to dopełnienie woli dziadk ów o sprowadzenie proch ów do Polski i umieszczenia ich w godnym miejscu.

Dla kombatant ów Armii Krajowej stał się swoistym zadośćuczynieniem za 45 lat niedoceniania wysiłku setek tysięcy obywateli walczących o niepodległość Polski. Środowisko „Ponury”–„ Nurt” organizując uroczystości, zaprosiło do Komitetu Honorowego Pogrzebu przedstawicieli wszystkich formacji, w kt órych walczył ich Komendant (cichociemni, „ Wachlarz”, VII batalion 77 pp AK, Komenda Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK), zaś do udziału – przedstawicieli wszystkich okręg ów bojowych AK oraz kombatant ów innych sił zbrojnych walczących o niepodległość Polski. Pogrzeb stał się pierwszą od zakończenia II wojny światowej og ólnopolską uroczystością kombatancką i manifestacją potęgi Polskich Sił Zbrojnych w Kraju. Rok później działania podjęte przez podkomendnych „Ponurego” zintegrowały wszystkie środowiska akowskie w Polsce i na emigracji.

Dla młodszych pokoleń, zafascynowanych historią Polskiego Państwa Podziemnego i czynu zbrojnego Armii Krajowej, uroczystości były miejscem, w kt órym pod opieką byłych partyzant ów rozwijały się działania opozycji demokratycznej. Była to prawdopodobnie jedna z nielicznych w latach osiemdziesiątych okazji do swobodnego, pokojowego, otwartego zamanifestowania przekonań i postaw. Dzięki zdjęciom wykonanym przez wielu fotograf ó w-amator ó w możemy dziś zobaczyć, że pogrzeb „Ponurego” obfitował w liczne transparenty i symbole środowisk opozycyjnych. Wymienić tu należy m.in. Duszpasterstwo Ludzi Pracy z warszawskiego Mokotowa, łódzki i małopolski KPN, NZS z Kielc, NSZZ „Solidarność” z Dolnego Śląska, Kielc, Lublina, Łodzi, Małopolski, Mazowsza i Wybrzeża oraz lubiński, wrocławski i warszawski oddział nielegalnej „Solidarności Walczącej” z olbrzymim transparentem.

Z perspektywy uczestnika wspominał ówczesny działacz NZS Krzysztof Lipiec: pogrzeb potrzebny był z pewnością tym wszystkim, kt órzy przybyli wtedy do Wąchocka z całego kraju i z zagranicy tylko po to, aby idąc w kilkukilometrowym kondukcie za trumną majora „Ponurego” zamanifestować swoje przywiązanie do wolności i niepodległości Ojczyzny, a więc do wartości, kt órych wtedy tak bardzo nam brakowało. Byli tam nie tylko zawsze wierni żołnierze „Ponurego”, ale także ci, kt órzy nigdy nie przestali kontynuować ich wielkiego dzieła – harcerze, działacze podziemnej w ówczas Solidarności oraz tysiące bezimiennych, pragnących oddać ostatni pokłon Wielkiemu Komendantowi, kt óry powr ócił w swoje ukochane G ó ry Świętokrzyskie. W tamte czerwcowe dni Wąchock i pobliski Wykus stały się skrawkiem wolnej i niepodległej Polski. Jestem przekonany, że wtedy jeszcze niewielu uczestnik ów tego wydarzenia zdawało sobie do końca sprawę z ogromnej wagi tego, w czym uczestniczą. [...] To było zwycięstwo nie tylko majora „Ponurego”, kt óry spoczął na wieki w wąchockim klasztorze. To był o także zwycięstwo wszystkich, kt órzy przez kilkadziesiąt lat panowania w Polsce ustroju komunistycznego nigdy nie pogodzili się z brakiem wolności, terrorem i odbieraniem godności narodowi polskiemu.

Pogrzeb „Ponurego” zbiegł się w czasie z zachodzącymi zmianami społecznymi i politycznymi. Dla lokalnej społeczności był wydarzeniem o doniosłym znaczeniu. Opr ócz zorganizowanych uczestnik ów w ostatniej drodze Komendanta „Ponurego” towarzyszyli mu r ównież zwykli mieszkańcy Kielecczyzny. Nie każdy bowiem angażował się w działalność opozycyjną, jednak przeważająca większość była w latach PRL praktykującymi katolikami. Zapowiedziana wizyta hierarch ów kościelnych, w tym arcybiskupa, była wyjątkową sposobnością do uczestnictwa w wielkiej wsp ólnej Eucharystii. Dla niekt órych była to okazja do zobaczenia z bliska głów Koś cioła. Z drugiej strony zaś dawało to niepowtarzalną możliwość wzięcia udziału w masowej demonstracji uczuć religijnych i patriotycznych, jaka odbywała się podczas większości nabożeństw za Ojczyznę, odprawianych w tym czasie w całym kraju.

Dla mieszkańc ów miejscowości, kt óre były etapami uroczystości lub przejeżdżał przez nie kondukt pogrzebowy, był o to ważne świę to. Świętokrzyskie wsie nie co dzień gościły przedstawicieli Koś cioł a, medi ów, bohater ów walk. Nazwy miejscowości niecodziennie były wymieniane w gazetach, radiu czy przed kamerami. Dla zwykłych mieszkańc ów Kielecczyzny pogrzeb ten był formą nobilitacji człowieka prostego – takiego jak przybyli na uroczystości mieszkańcy wiosek – a jednocześnie bohatera narodu. Dla mieszkańc ów Janowic, Nagorzyc, Wzdołu, Michniowa, Rataj ów, Wą chocka było to otwarcie okna na świat. Na te kilka dni te świętokrzyskie wsie i miasteczka stały się sceną ważnych wydarzeń.

Uroczystości pogrzebowe mjr. Jana Piwnika „Ponurego” nie w skali, lecz w zasięgu oddziaływania moż na porównać do pielgrzymek Ojca Świętego do ojczyzny. Dla wiernych była to okazja do licznego udziału w mszach świętych. Siostrzenica „Ponurego” tak oceniła uroczystoś ci: Była to taka sama demonstracja polityczna, jak wszystkie spotkania z papieżem Janem Pawłem II w okresie, kiedy budziła się świadomość narodowa, poczucia siły i zjednoczenia w dobrym kierunku. Wtedy wszyscy się cieszyli, że można było zorganizować taką demonstrację. Wystarczy przejrzeć album, żeby zobaczyć jakie był y tłumy. Z całej Polski ludzie przyjechali. Do tego momentu nie przypominam sobie takich wielkich tłum ów na tego typu „imprezach”, kt óre byłyby uczczeniem ludzi zasłużonych, poległych w czasie wojny, a wywodzących się z Armii Krajowej.

Wydarzenia z czerwca 1988 r. były sygnałem dla władz politycznych kraju. Udział dziesiątek tysięcy ludzi z całej Polski ukazał wzrost nastroj ów poparcia społeczeństwa dla opozycji demokratycznej na rok przed (nieprzewidywanym w ówczas) upadkiem systemu komunistycznego w Polsce. Uroczystości nie były zarzewiem, lecz odbywały się przed ważnymi dla kraju wypadkami. Poprzedził y falę og ólnopolskich strajk ów w sierpniu 1988 r., kt óre doprowadziły do rozm ów strony rządowej z przedstawicielami NSZZ „Solidarność”, a w następstwie do obrad „okrągłego stołu”. Protesty zasięgiem i liczbą uczestnik ów przewyższyły pogrzeb „Ponurego”, jednak swym charakterem nie r ównały się z inicjatywą pokolenia Kolumb ów. Powt órny pogrzeb mjr. Jana Piwnika był wydarzeniem mniejszym niż protesty, lecz ni ósł ważne przesłanie, kt óre na stałe zapisał o się w pamię ci społeczeństwa Ziemi Kieleckiej.

Mieczysław Sokołowski, odpowiedzialny za kontakty Komitetu Honorowego z mediami, wspominał: B yła to jakaś lekcja historii, było to przypomnienie nie tylko „Ponurego”, ale w og óle żołnierzy Armii Krajowej i innych dow ódc ów Armii Krajowej nie tylko tu na Kielecczyźnie, ale i dalej, bo to się rozniosło. Pomimo cenzury powstały publikacje, albumy, filmy o Armii Krajowej. Etos AK, historia walk na Kielecczyźnie, postawy dow ódc ów czy głośnych partyzant ów utrwaliły się w świadomości Polak ów. To jedno wielkie dziedzictwo tamtych uroczystości miał o to też wpływ na postawy wielu os ób w schyłkowym okresie PRL.

Podsumowując, należy zwr ócić uwagę na wpływ uroczystości pogrzebowych na nastroje społeczeństwa Kielecczyzny. Dla zwyczajnych uczestnik ów było to wydarzenie ważne, lecz bezpośrednio ich nie dotyczące. Natomiast olbrzymie znaczenie miało dla środowisk weteran ów Armii Krajowej. Dla nich było to nie tylko pożegnanie z honorami towarzysza broni, ale pierwsza w dziejach powojennej Polski defilada zwycięstwa. Dla podkomendnych Piwnika stała się ona wstępem do przebudowy świadomoś ci środowisk kombatanckich. Ten uroczysty poch ówek miał także znaczenie dla lokalnego i regionalnego oporu społecznego. Ukazał wsp ólnotę wartości, jaka w ówczas się wytworzyła. Trwale odcisnął ślad na mieszkańcach Ziemi Świętokrzyskiej, wywodzących się z różnych grup społecznych, zapisując się na stałe w pamięci uczestnik ów tych wydarzeń.

dr Marek Jedynak

Delegatura IPN w Kielcach

 

Wiceprezes Okręgu

Środowisko Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich
Armii Krajowej „Ponury”-„Nurt”

 

Powrót
gmina z nieba

Wirtualny Spacer Gmina Wąchock

Internet Œwiatłowodowy